SCM Player

czwartek, 13 sierpnia 2015

Rozdział 4: "Reszta na razie nie ma imion"

Piątek 26.06.2014
Obudziłam się strasznie późno bo o 7:30. Miałam bardzo mało czasu na to żeby się uszykować. Na 9 muszę być w szkole w WYPRASOWANEJ sukience, ogarnięta na tzw."tip-top". Od razu wskoczyłam pod prysznic i w samym szlafroku zaczęłam prasować sukienkę. Zuza zaczęła ze śmiechem mi się przyglądać. 
-Co tak patrzysz?-zirytowałam się-Mogłabyś mi trochę pomóc.
-W czym?-spytała beztrosko.
-W przygotowywaniu się do szkoły? Dziś koniec roku.
-Rozumiem. To co mam zrobić?
-Śniadanie.-odpowiedziałam, a Zuza zrobiła głupią minę.
-Przecież ja gotować nie umiem...-powiedziała.
-Kanapki chociaż zrób. 
-Och! No dobra...-powędrowała do kuchni. Po wyprasowaniu sukienki poszłam zjeść z Zuzą śniadanie. Następnie umyłam twarz, zęby. Pomalowałam się i uczesałam. Ubrałam sukienkę
 i chwyciłam moją czarną torebkę, którą kupiłam specjalnie na tę okazję. Uszykowana wyszłam z domu i powędrowałam do szkoły. 
Uroczystość zakończyła się o 13. Świadectwo z paskiem. Challenge win! Dziś pakuję się i jadę do babci. Zuza natomiast będzie miała w posiadaniu moje mieszkanie. Gdy wracałam do domu wpadłam na jakiegoś mężczyznę. Na pierwszy rzut oka wyglądał na Michała. Wystraszona odsunęłam się od niego.
-Sylwia?-spytał z uśmiechem... Mateusz?
-Mateusz? Cześć.-podałam mu rękę
-Cześć.-uścisnął ją.-Co tu robisz?
-Wracam do domu.
-Skąd.-dopytywał
-Ze szkoły.
-No tak...-zaśmiał się.-Może dasz się zaprosić na kawę?
-Przepraszam, ale nie mogę. Za godzinę mam pociąg do Wrocławia.
-Ojej... No to rzeczywiście... A dasz mi chociaż twój numer?
-O to musiałbyś się postarać! Pa!-pożegnałam się z nim
-Pa!-zdążył odkrzyknąć, a ja byłam już kilka metrów od niego. Wróciłam do domu. Zuza krzątała się w kuchni robiąc obiad.
-No! No! Widzę starasz się.-pochwaliłam ją
-Jakoś będę musiała przeżyć bez Ciebie.-zaśmiała się.
-Racja. Co tam gotujesz?
-Naleśniki.
-Ooo... mniam!-ucieszyłam się i postanowiłam jej pomóc. Gdy skończyliśmy ja szybko zjadłam naleśniki i w biegu chwytając walizkę i torbę, zadzwoniłam po taksówkę. Szybko się przebrałam
i zeszłam na dół z moimi bagażami.

Pojechałam na stację PKP i czekałam tam na pociąg. Gdy siedziałam na peronie Zuza pisała do mnie na czacie. Nadjechał pociąg. Weszłam do wagonu i odszukałam odpowiedni dla mnie przedział. Weszłam do środka. Znajdowało się tam osiem miejsc. Na jednym z nich siedziała kobieta. Niska blondynka o niebieskich oczach i promiennym uśmiechu. Obok niej siedziała mała dziewczynka, pewnie jej córka. Stwierdziłam tak, bo były bardzo podobne do siebie.
-Dzień dobry. Mogę się przysiąść?-spytałam uprzejmie.
-Oczywiście.-uśmiechnęła się starsza.
-Cześć-powiedziała po chwili młodsza.-Jestem Mela.
-A ja Sylwia.-uśmiechnęłam się podając jej rękę. Ona delikatnie ją uścisnęła. Przez całą podróż do Wrocławia byłam towarzyszką zabaw małej Melanii. Niestety gdy zawitaliśmy na Wrocławski peron musiałam pożegnać się z Melą i jej mamą. Z peronu powędrowałam na przystanek autobusowy. 40 minut jazdy i byłam na miejscu. Przeszłam się kawałek i został mi tylko zakręt w prawo aby zobaczyć dom babci. Tak jak się spodziewałam babcia siedziała w ogrodzie usypiając na jej bujanym krześle. Podeszłam do niej na palcach i przytuliłam mocno. Ona chociaż na twarzy miała położony kapelusz, który ochraniał jej twarz przed słońcem od razu mnie rozpoznała.
-Syluś! Kochanie!-powiedziała babcia zwykłym jej chrypliwym głosem.-Już jesteś?
-Cześć babciu!-uśmiechnęłam się do niej.
-Piotruś wstaw proszę wodę na herbatę!-poleciła mężczyźnie,który od mojego przyjścia stał w progu tarasowego wyjścia. Chłopak sprawnie wykonał prośbę babci i po chwili przyniósł nam dwie herbaty do ogrodu. Postawił je na stoliku po czym chciał wrócić do domu babci.
-Poczekaj Piotrusiu, usiądź z nami.- Piotrek bez słowa usiadł przy stole i lekko się uśmiechnął.
-Sylwia. To jest Piotruś.-oznajmiła babcia.
-Piotr.-uśmiechnął się podając mi rękę.
-Sylwia.-odwzajemniłam gest. Cały czas tylko babcia zaczynała temat. Ja i Piotr nie wiedzieliśmy o czym gadać. W końcu gdy wypiliśmy herbatę, babcia poszła do domu, a Piotrka zwolniła z obowiązków.
-Pójdziemy na spacer?-spytał Piotr.
-Chętnie.-odpowiedziałam. Uwielbiałam chodzić na spacery a szczególnie tutaj. Tu jest wyjątkowo pięknie. Gdy byłam młodsza zawsze spędzałam tu wakacje. Rodzice pracowali całymi tygodniami i targali mnie po żłobkach i przedszkolach jak gdybym była jakąś rzeczą. W babci zawsze znajdowałam oparcie. Była dla mnie jak matka. Taka prawdziwa, która znajduje dla mnie choć chwilkę czasu i potrafi wysłuchać, pocieszyć, podeprzeć na duchu. 
-Co robiłeś u mojej babci?-spytałam po chwili.
-Poprosiła mnie o pomoc.-wyjaśnił.
-Mhmm...-mruknęłam-Czemu wcześniej się nie poznaliśmy? Przyjeżdżałam tu na każde wakacje.
-Wprowadziłem się niedawno. Skończyłem liceum rok temu i wybrałem się na studia do Wrocławia. Niestety to bardzo głośne miasto i z centrum wprowadziłem się tu. Wiem, że dojazd jest trochę cięższy, ale nie narzekam.
-A wcześniej gdzie mieszkałeś.
-Gdynia.
-Niedaleko Gdańska.-uśmiechnęłam się.
-Prawda. Zaprowadzić Cię gdzieś?
-Zależy gdzie... jest już prawie 21.
-Kawałek drogi. Ale warto.
-Jeśli tak sądzisz, to chodźmy.-Piotr zaprowadził mnie pod niski budynek...Chyba warsztat. Gdy zapalił światła przed moimi oczami ujrzałam cztery motocykle. 



Na jednym z nich siedziała wysoka dziewczyna z kluczem w ręku. Była nachylona, a jej długi warkocz opadał na ziemię. 

-Aśka?-zawołał Piotr wchodząc do środka.
-Cześć Piotruś!-uśmiechnęła się i machnęła ręką. Wejdźcie.-zsiadła z motocykla i podeszła do nas.-Aśka jestem.-podała mi brudną od smarów rękę.
-Sylwia.-zrezygnowałam taktownie z podania jej ręki.
-Po co przyszliście?-znów wróciła do motocykla.
-Chciałem pokazać Sylwii czym się zajmujemy.-wyjaśnił po czym zwrócił się do mnie.
-To nasz warsztat,-pokazał wokół-a to nasze dzieci.-wskazał na cztery motocykle.
-Eva.-Asia poklepała swój motocykl po baku.
-Drago.-zaśmiał się Piotr przeglądając się w lusterku pierwszego od prawej motocykla.
-A reszta?-spytałam.
-Reszta na razie nie ma imion.-wyjaśniła Asia.
-Jeden możemy ochrzcić Sylwia.-powiedział Piotr.-Jeździłaś kiedyś?
-Nie.-przyznałam.
-Mogę Cię nauczyć.-zaoferował się na co Asia spojrzała krzywo.
-Ty? Uczyć?-śmiała się.-A pamiętasz kto Ciebie uczył?
-Pamiętam. Ty.-przytulił się do Aśki.
-Jesteście parą?-odważyłam się spytać, a oni zaczęli się śmiać.
-My?-zmówili się co jeszcze bardziej w zmorzyło ich śmiech. W końcu opanowali się trochę i Piotr przemówił.
-Dobra. Czas spadać.-powiedział i zabrał klucz z ręki Joanny, po czym odłożył go na jakiś... stolik. Powiedzmy...
Piotrek odprowadził nas obie do domów po czym sam poszedł w swoją stronę.
-Jak tam spacer?-spytała babcia robiąc kolację.
-Byliśmy w warsztacie Piotrka. Poznałam też Asię.
-Asię?-zdziwiła się babcia.-Córkę przedszkolanki?-spytała dla pewności, a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Możliwe?-uśmiechnęłam się.
-Rozumiem. Zjedz kanapki, a ja pójdę napalić w piecu. Na pewno po podróży chcesz się odświeżyć...-babcia zniknęła za drzwiami do piwnicy. Ja natomiast zjadłam kolację i czekałam na babcię. Uznałam, że mogę pozmywać, żeby babcia nie musiała się męczyć. 




czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział 2 "Długo jeszcze będziesz tam siedzieć?!"

wtorek 23.06.2014


Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła
-Booże dziewczyno co ty robisz u mnie w środku nocy?-krzyknęłam w stronę Zuzy
-O co ci chodzi ja tylko budzik wyłączyłam bo się darł jak krowa na łące, jest za 10 siódma-poinformowała mnie.
-Co? Nie, nie,.nie! Znowu nie zdążę.-w szybkim tempie zaczęłam się  ubierać. Nie zwracając uwagi na Zuzę złapałam plecak i wybiegłam z domu. Z lekkim opóźnieniem dotarłam na lekcję.
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie-próbowałam dotrzeć do ławki obijając się o wszystkie inne
-Nic się  nie stało ale już usiądź- odpowiedziała nauczycielka i zaczęła nadal prowadzić lekcję. Całe 45 min spoglądała na mnie jakby mnie pociąg przejechał. Po skończonej lekcji gdy już wychodziłam z klasy pani złapała mnie za rękę
-poczekaj musimy porozmawiać
-tak, o co chodzi?-zapytałam siadając w pierwszej ławce
-ostatnio ciągle się spóźniasz, jesteś niewyspana co się dzieje?-pytała zaniepokojona nauczycielka
-kuzynka do mnie przyjechała no i wie pani tak jakoś się zasiedziałyśmy do późna- zmyśliłam, przecież nie mogłam jej powiedzieć, że całymi nocami siedzę na portalu randkowym i pisze z Michałem.- On jest taki miły, troskliwy, zabawny...- mruczałam pod nosem a nauczycielka zaczęła mi machać ręką przed twarzą
-Wszystko w porządku, Sylwia?
-Jasne, mogę już iść?-zapytałam
-No dobrze, możesz
Wyszłam z klasy i szybkim krokiem ruszyłam do domu. Po dziesięciu minutach dotarłam na miejsce. Od razu wzięłam laptopa do rąk i zaczęłam pisać z Michałem.


*Zuza*




Od wyjścia Sylwii poszłam spotkać się z moimi znajomymi. Po paru godzinach stwierdziłam, że Sylwia na pewno wróciła już do domu, więc ja też się tam wybrałam. W mieszkaniu Sylwii było cicho. Za cicho. Zajrzałam do jej pokoju, a tam zupełnie spokojna Sylwia siedziała sobie przed laptopem i głupio się do niego uśmiechała.
-dziewczyno, co ty tu tak cicho siedzisz? Myślałam, że Cie kto zamordował, czy coś.-nakrzyczałam na nią,, a ona nie odpowiedziała nawet słowem. Co więcej, siedziała w bezruchu i nawet nie zwróciła na mnie uwagi.
-haaaloo! Sylwia!-moja współlokatorka nadal nie kontaktowała. W końcu zabrałam jej laptopa i wyrwałam ją z transu.
-co ty robisz!?-krzyknęła na mnie
-może ty mi to powiesz ?
-Ja tu sobie kulturalnie piszę, a ty wyrywasz mi mojego laptopa z rąk? O co Ci chodzi?
 -Mianowicie chodzi mi o to, że od jakiegoś czasu jesteś nie do życia. Wczoraj wieczorem cały czas z laptopem, zresztą nie tylko wieczorem bo w nocy też. Rano zaspałaś, a dzisiaj znowu siedzisz przed kompem i nic do ciebie nie dociera. Możesz mi to wytłumaczyć?
-Nie matkuj mi. Nie po to się od rodziców wyprowadzałam, żeby mnie ktoś teraz pilnował.
-dobra, dobra, nie ściemniaj mi tu tylko powiedz prawdę. Co robisz na tym laptopie przez cały czas?
-nie twoja sprawa.
-może i nie moja, ale chce wiedzieć.
-i tak Ci nie powiem.
-nie musisz mówić, sama się dowiem.-zabrałam jej laptopa, pobiegłam do łazienki i zamknęłam się na klucz.
Niestety na monitorze nic się nie znajdowało więc postanowiłam wejść w historię przeglądarki, a tam znalazłam jakiś portal randkowy. Jedna i ta sama stronka była cały czas wyświetlana od jakiś 2 dni. Weszłam na ten adres. Na moje nieszczęście Sylwia zdążyła się wylogować.
-Długo jeszcze będziesz tam siedzieć?!- krzyczała Sylwia, a ja od kluczowałam drzwi i oddałam jej laptopa po czym poszłam do kuchni żeby zrobić kolację. Sylwia nie odzywała się do mnie, więc ja postanowiłam się odezwać.
-Nadal jesteś na mnie wkurzona?
-Już trochę mniej
-Dobra, dobra chodź na kolację i odstaw już tego laptopa-powiedziałam a ona spełniła moją prośbę
Po kolacji postanowiłam rozładować atmosferę i obejrzeć film razem z Sylwią. Odpaliłam płytkę i usiadłyśmy przed TV. Ja byłam wciągnięta filmem chociaż oglądałam go już chyba 1001 raz, ale Sylwia ze znudzeniem patrzała na ekran telewizora.
-Jeśli chcesz możemy to wyłączyć-mruknęłam, a ona od razu chwyciła laptopa i zadowolona znów zaczęła pisać uśmiechając się do monitora. Zgasiłam telewizor i nie zwracając większej uwagi na Sylwię poszłam się przebrać w piżamę, a następnie poszłam do łóżka i zasnęłam.

niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział 1: "Znajdź Miłość"

poniedziałek 22.06.2014



 -Cześć, do jutra- odkrzyknęłam Soni mojej koleżance z ławki i skierowałam się w stronę domu. W połowie drogi przypomniało mi się, że muszę kupić coś na obiad. Poszłam więc do sklepu niedaleko mojego bloku. Weszłam do środka i wrzucałam do koszyka potrzebne rzeczy. Przy kasie zorientowałam się, że nie mam pieniędzy.
-24,50- powiedziała ekspedientka a ja zdenerwowana szukałam pieniędzy po kieszeniach.
-Ja, zapłacę- usłyszałam głos jakiejś dziewczyny z tyłu po czym ona dała sprzedawczyni banknoty. Zrobiło mi się trochę głupio więc się nie odzywałam i wyszłam ze sklepu z zakupami. Po chwili namysłu postanowiłam, że poczekam na tą dziewczynę przed sklepem i jej podziękuje. Dziewczyna wyszła ze sklepu i skierowała się w prawą stronę.
-Zaczekaj-krzyknęłam po czym ona się odwróciła - Chciałam Ci podziękować
-Nie ma sprawy- uśmiechnęła się szczerze
-Mogę Ci się jakoś odwdzięczyć?- zapytałam
-Nie, nie...albooo. Mieszkasz sama?
-No tak niedaleko w bloku. A czemu pytasz?
-Bo tak pomyślałam, że może mogłabyś mnie przenocować chociaż jeden dzień- spytała nieśmiało a ja się zastanawiałam co jej odpowiedzieć po krótkiej chwili namysłu stwierdziłam, że za tę 24,50 coś się jej należy.
-No nie wiem, ale właściwie to czemu nie. Przynajmniej będę miała z kim gadać-powiedziałam
- Zuzka jestem- powiedziała i podała mi rękę a uśmiech nie znikał jej z twarzy
-Sylwia, miło mi-odwzajemniłam gest.
-To co ? Prowadź.- szczerzyła się, a ja zrobiłam to co mi kazała. Poszłyśmy do mojego mieszkania.
-Ładnie tu masz-zaczęła się rozglądać .
-czuj się jak u siebie.-położyłam zakupy w kuchni
-oj żebym ja jeszcze miała coś takiego ...-mruknęła
-masz ładne tatuaże .-powiedziałam
-naprawdę, tak myślisz? Niektórym ludziom nie podoba się mój wygląd. No ale cóż , ich sprawa nie moja. Co tam kupiłaś ?-grzebała w torbie- hehe- zaśmiała się wyjmując mrożonki
-tak , wiem. Nie jest ze mnie urodzona kucharka , ale coś tam umiem zrobić.
-jak to mówią lepsze to niż nic-uśmiechnęła się. Po zjedzeniu obiadu postanowiłyśmy się gdzieś przejść i porozmawiać o naszym życiu. Dużo się o niej dowiedziałam, między innymi o tym, że wyrzucono ją z mieszkania, bo raz, przypadkiem miała do czynienia z policją. Po krótkim spacerze wróciłyśmy do domu. Jednak nie nacieszyłam się dłużej faktem, że mam współlokatorkę , bo Zuza musiała wyjść. Gdy mi się tak nudziło postanowiłam zaplanować sobie wakacje . Dawno nie byłam u babci Jadzi , do niej więc pojadę w te wakacje. Zadzwoniłam do babci aby poinformować ją o tym. Zaraz moment ! Jeśli ja pojadę do babci na wakacje ... to mój domek będzie pusty... 
         Do domu weszła Zuzka rzucając swoją torbą w fotel. 
-Co tam ?- odważyłam się spytać 
-Ciulowo ... mogłabym zostać u Ciebie jeszcze trochę ?-spytała a ja się chwilę zastanowiłam ... mój domek będzie pusty więc .....Zuza będzie mogła tu mieszkać.
-Wiesz ... prawdopodobnie tak. Jadę na 2 tygodnie do babci do Wrocławia , więc przez ten czas będziesz mogła tu być. Dalej zobaczymy. 
-Dzięki !-rozanielona rzuciła mi się na szyję.
-Nie ma za co. 
-O! Męska bluza? Chłopaka pewnie, co?
-Nie mam chłopaka. To bluza kolegi.-uśmiechnęłam się 
-Znajdź sobie kogoś. Sama mówiłaś, że nie masz z kim gadać. 
-To nie takie łatwe ... to musi być "ten jedyny"
-nie licz na księcia z bajki-zaśmiała się pobłażliwie
-wiem. -odpowiedziałam krótko- a może by tak przez internet ?
-możesz spróbować.-uśmiechnęła się.
       
       Przeszłam do mojego pokoju i usiadłam z laptopem na łóżku . Odpaliłam eDarling.pl bo to pierwsze co przyszło mi do głowy-te reklamy w telewizji. Na ekranie wyświetliła się tabelka.
Szukam: "mężczyzny" - zaznaczyłam
Jestem: "kobietą" -kliknęłam 
Adres e-mail: sylka*****@**.**

>>Znajdź Miłość

***
 

czwartek, 4 czerwca 2015

Rozdział 3 "Odczep się człowieku. Nie chcę mieć z tobą nic do czynienia."

Czwartek 25.06.2014




Obudziłam się o 6 i od razu chwyciłam laptopa. Chciałam jak najszybciej skontaktować się z Michałem. Niestety nie było go na czacie, więc postanowiłam do niego zadzwonić. Był trochę zły bo go obudziłam, ale powiedział, że się nie gniewa. Dziś nareszcie spotkam się z nim na żywo. Gdy dochodziła godzina 7 postanowiłam zakończyć rozmowę z Michałem i powoli zacząć szykować się do szkoły. Postanowiłam, że ubiorę się od razu na spotkanie z moim internetowym znajomym, bo nie chce mi się wracać po szkole do domu i przebierać się 2 razy. Ubrałam się i pomalowałam. Po czym złapałam plecak i wyruszyłam do szkoły. Zajęcia były nudne i nie zwracałam na nie większej uwagi. Bardziej interesował mnie koniec lekcji i spotkanie z Michałem








***




Wyszłam przed zacny budynek szkoły i skierowałam się do pobliskiej kawiarni. Gdy tam weszłam nie widziałam chłopaka ze zdjęcia... 15:00... Może się spóźni? Usiadłam przy stoliku i postanowiłam na niego zaczekać. Po chwili zaczepił mnie jakiś obrzydliwy stary facet.
-Cześć to ty jesteś Sylwia?- zapytał straszy mężczyzna
-Może tak, może nie. A o co chodzi? Szuka pan kogoś?
-Tak. A właściwie już znalazłem. Mogę się przysiąść?
-Przepraszam ale nie. Czekam na kogoś.-odpowiedziałam uciekając wzrokiem
-Czekasz na Michała?
-Tak. A skąd pan wie? Nie mógł przyjść i przysłał pana?- zapytałam czekając na odpowiedz mężczyzny
-Tak... znaczy nie -motał się nie wiedząc co odpowiedzieć. Przestraszyłam się i chciałam wyjść z kawiarni. Domyśałam się o co chodzi. Energicznie chwyciłam plecak i podniosłam się z miejsca. Wyszłam i szybkim krokiem ruszyłam w stronę mojego mieszkania. Jednak w czasie drogi miałam uczucie jakby ktoś za mną szedł. Odwróciłam się i zauważyłam w oddali postać mojego całego Michała, który mnie oszukał. Postanowiłam podejść do niego i mu trochę wygarnąć żeby się w końcu ode mnie odwalił.
-Przepraszam cię bardzo! Możesz za mną nie chodzić? Myślisz, że jestem ślepa? Że cię nie widzę? Odczep się człowieku. Nie chcę mieć z tobą nic do czynienia. - krzyczałam na niego
-Jesteś naiwną idiotką. Uwierzyłaś we wszystko co ci pisałem- złośliwie się zaśmiał
-Może i jestem naiwna ale przynajmniej nie jestem fałszywa tak jak ty!- powiedziałam i odwróciłam się w stronę drogi do mojego domu. Nagle poczułam na mojej dłoni szorstką rękę.-Zostaw mnie!
-Bo co ? A może ja chcę się z tobą umówić a może nawet coś więcej.-powiedział oschłym głosem
-A może ja nie chce. Puść mnie!- krzyczałam. Lecz    w pewnej chwili zobaczyłam policjantów którzy szli w moją stronę. W końcu jesteśmy na ulicy, pewnie ktoś z przechodniów zadzwonił. Policjanci szli tak, że internetowy Michał nie mógł ich zobaczyć. Ale jak bym mu powiedziała, że idzie policja po niego to by mógł uciec. Więc opanowałam emocje i postanowiłam się przemęczyć jeszcze trochę.-Albo nie zmieniłam zdanie. Nie puszczaj mnie. Masz takie miękkie dłonie i od razu w kawiarni mi się spodobałeś.- mówiłam sztucznie się uśmiechając.
-Wiedziałem, że w końcu zmienisz zdanie.- powiedział uśmiechając się. Nie mogłam na niego patrzeć to było straszne a on jeszcze się do mnie przybliżył ii mnie przytulił. Musiałam to przetrwać. Ale tak go przytulając prawą ręką zrobiłam gest wołający funkcjonarjuszy. Gdy byli już kilka metrów od nas. Odepchnęłam go.
-I kto tu jest naiwny? Odwal się ode mnie już.
-A było tak fajnie. Z tobą to chyba trzeba siłą.-powiedział i złapał mnie za nadgarstek mocna ściskając.
-Ałł... to boli. Puść mnie.- krzyknęłam w moich oczach pojawiły się łzy. W tym momencie do akcji wkroczyła policja.
-Zostaw ją. Jesteś zatrzymany. - krzyknął jeden z policjantów i obezwładnił mężczyznę. Idziemy stąd. Pogadamy sobie na komisariacie.- mówił
-Jeszcze cię dopadnę.-krzyknął stary mężczyzna, a ja odeszłam w swoją stronę trzęsąc się ze strachu.
    Za mną pobiegł jeden z policjantów.
-Wszystko w porządku nic pani nie jest?-spytał , a ja dopiero po chwili odpowiedziałam:
-Tak, wszystko ok.
-Nie potrzebuje pani pomocy?
-Nie, naprawdę, proszę dać mi już spokój.-kontynuowałam wędrówkę do domu. Cały czas byłam
przybita, nie patrzałam przed siebie, ale w chodnik. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Ojej. Przepraszam.-otrząsnęłam się.
-W porządku. Nic Ci nie jest?-patrzał mi w oczy.
-Nie. Chyba wszystko ok.
-Cieszę się. Mam na imię Mateusz, a ty?-w jego głosie słychać było śląską gwarę.
-Sylwia.-mruknęłam nieśmiało.
-Może Cię odprowadzić? Nie wyglądasz najlepiej.
-Nie dzięki.
-Nalegam.
-No dobrze, jeśli sprawi Ci to przyjemność.-powiedziałam w końcu. Mateusz nie był taki straszny, co więcej nawet przystojny. Zupełnie zapomniałam już o tym oszuście-Michale.
     Mateusz odprowadził mnie aż pod same drzwi mojego mieszkania, po czym czule się ze mną pożegnał. Gdy weszłam do mieszkania, poczułam dym tytoniowy.
-Zuza.-zawołałam. Po chwili Zuza przyszła i spojrzała na mnie pytająco.
-Paliłaś?-spytałam.
-Noo... jednego. Nie chciało mi się wychodzić na balkon. Sorry.-przyznała się.
-Nie no, spoko.-powiesiłam kurtkę.
-Jak tam randka?-spytała Zuza
-A weź nic nie mów.
-Wystawił Cię?
-Na początku mogłoby się tak wydawać...
-Zrobię nam kawę i wszystko mi opowiesz.
***
-Więc, już wiesz jak to było...-westchnęłam. Zuza z miną wróżbity powiedziała:
-Takie jest życie. Co do tych portali od początku wiedziałam, że nie wyniknie z tego nic dobrego.




sobota, 21 lutego 2015

Bohaterowie

Sylwia Długosz-18-letnia dziewczyna mieszkająca w Gdańsku.Jest spokojna, dobrze się uczy ma tylko jedną wadę- jest łatwowierna. Od pierwszej klasy liceum poszukuje swojej prawdziwej miłości. Jej pasją jest taniec. 
Piotr Łuzarz- ma 20 lat, mieszka w małej wsi niedaleko Wrocławia. Nieśmiały i ułożony chłopak, który chętnie wszystkim pomaga. Ma przyjaciółkę Joannę, z którą zna się od piaskownicy. Interesuje się motoryzacją.
Joanna Mazurkiewicz-radosna 20 latka. Przyjaźni się z Piotrem, mają wspólną pasję- od dziecka podobały im się motocykle. Lubi dzieci dlatego też chętnie pomaga swojej mamie w przedszkolu. Dużo gada więc czasem jest to irytujące.
Zuzanna Dylewicz-ma 19 lat. Mieszka na Gdańskim osiedlu. Jest szaloną i ciekawą życia osobą. Podobają jej się tatuaże. Gdy lepiej się ją pozna jest miła i sympatyczna lecz jej wygląd nie wszystkim się podoba. Interesuje się muzyką.